Baranów Las 915m
06.06.2026
+
Wieża widokowa
Pečovská Nová Ves
14.06.2026
Pierwszym celem tego opisu jest szczyt o nazwie Baranów Las.
Cóż za śmieszny szczycik. Że ten las jest baranów? Zobaczymy, czy tam siedzą.
Wybrałem się na zachód słońca. Wziąłem parę skrzydełek i ogórki małosolne, żeby zjeść kolację w terenie. Ot taki spontaniczny wyskok. Kama pojechała na pracowniczy wyjazd do Rumunii, to ja, po swojemu, w las. Tzn, plany miałem bardziej ambitne, ale pogoda była niepewna.
Podjeżdżam do Żegiestowa, parkuję na poboczu przed szlabanem. Przy żółtym szlaku.
Szeroka, droga leśna, potem trochę płyt dziurawek. Za większym leśnym placem, trzeba odbić w lewo i potem jeszcze raz, w boczną drogę w lewo.
Docieram do chaty koła łowieckiego. W razie załamania pogody, można się schronić na dużej werandzie. Mają też palenisko i wiatkę.
Poniżej, jest źródełko.

Jest i hala, poniżej Lasu Baranów 😜

Baranów nie ma, ale las jest.

Tatry gdzieś tam majaczą. Ojj, słabo je widać 😔

Ale ogólnie, to ładny stąd widoczek 😁

Idę szukać szczytu. Gdzieś tu jest. Może to na tym drzewie, ta "karteczka ofoliowana"? Nic tam już nie widać, no ale uznaję, że szczyt zdobyty.
Wracam na punkt widokowy.
Który jest jednocześnie, miejscem na małe ognisko.
Siedzę sobie, smażę skrzydełka. Słońce coraz niżej.
Konsumuję sobie pierwsze skrzydełko. Ręce ufajdane tłuszczem, a tu... o kruca... gdzie aparat?! Teraz mam Sony o smaku pikantnych skrzydełek 😆
Ale na chwilę, zrobił się ciekawy warun.
Słońce już tak nisko, iż na odległych polanach, tworzą się długie cienie.
Ahh te Levočské vrchy.
Upiekłem jeszcze jedno skrzydło, przegryzłem małosolnym, przepiłem herbatą z termosu. Kolacja udana.
A na koniec, ciekawe chmurki, lekko zaróżowione.
Droga na to miejsce, nie jest trudna, więc i zlazłem w miarę szybko i bez używania czołówki.
Niby taka góreczka nijaka, ale, dała nieco radości i wytchnienia 😇
Kolejny cel.Przeglądając mapy.com zauważyłem, że powstała na Słowacji nowa wieża.
mapy.com
A to wyskoczymy tam na szybki wypad. Tym bardziej, że jeszcze nikt ze znajomych tam nie był. Ha!
Wsiadamy w buraczkowóz i brym, brym... to tylko 48km z Krynicy.
Szczerze... widoczki, takie se 😛
Idzie zło!😈
W oddali.
Cygańska osada.
Tuż obok, żydowski cmentarz.
Zamknięty, ogrodzony betonowym murem z drutem kolczastym 🙈
Wymowne zdjecie.
Hen daleko, zagroda.
Tak na siłę tą wieżę zrobili. Pewnie zostało "pienionszków unijnych", nie było lepszego pomysłu to zrobili tą wieżę. W sumie, nie specjalnie polecam 😛
Czułem niedosyt. Już wracając, zaproponowałem, aby podskoczyć jeszcze na charakterystyczne wybrzuszenia/skałeczki w polach, widoczne z drogi na Lubotin.
Tak też uczyniliśmy.
Mini traska:
mapy.com
Podchodzimy polną drogą.
Kościółek w dolince.
Rozległe hale.
Artystycznie 😉
Z wierzchołka jednego z "wybrzuszeń".
Docieramy na najwyższy punkt.Skałka, jakieś 620m.
Pięknie tu!😍
Słońce przyświeciło spod tych burzowych chmur, a w oddali widać Tatry 😁
Ooo, widać i Trzy Korony.
Wracamy.
Wyjazd taki na szybko, przed niedzielnym obiadkiem. I gdyby to miała być tylko ta wieża, to był bym niepocieszony 😜
Jednak, to krótkie podejście na Skałkę, to był dobry pomysł i zaspokojenie mojej górskiej ciekawości. Bo nie dawały mi spokoju te formacje w polu, widziane z głównej drogi.
Kącik kulinarny
Pizzowe bułeczki - po tuningu 😉
Składniki:
- Bułeczki pizzowe (z biedry - są dwa rodzaje)
- Salami
- Ser
- Dipp - pomidorowo-ziołowo-czosnkowy (własnej produkcji 😁)
Do rozgrzanego piekarnika na jakieś 8 min.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz