Z serii, szybkie wypady 😀
Zámocký kopec
20.12.2025r.
W poszukiwaniu miejsca na focenie zachodu, wpadł mi w oko, owy punkt widokowy. I jest ładna ławeczka a'la serduszko😁
No to jadę.
Kierujemy się na Kežmarok. I tam, za osiedlem, parkujemy na parkingu koło opuszczonego hotelu.
Trasa mapy.com
Tylko nie wiem co ja chciałem zrobić, jakoś stanąć z boku, pod górkę.
Tak manewrowałem, że do tyłu już cofnąć nie mogłem, bo miałem murek, a do przodu... no nie ruszę. Śnieg, lód, za stromo! 😱
Wtem wyszedł człoweik z lasu, z ciupagą. Serio, taka, najprawdziwsza góralska ciupaga. Jakaś dziwna, dzika tu kraina 😉 Zagadałem do niego. Próbował mi pomóc, ale nic to, nie da rady wypchać, nawet jak łopatą do śniegu, wrzuciłem pod koła ziemię z kretowisk😆(na taki plan wpadłem).
Pożegnałem go i co... trzeba iść do miasta, szukać terenówki, co by mnie wyciągneła.
Schodzę na osiedle. I widzę, takiego typowego, słowackiego Janusz. 60+ brzuszek, wąs, okulary. Myślę sobie, kto jak kto, ale starszy gość, to mi raczej najchętniej pomoże, niż jakieś młode cwaniaczki.
Więc podchodzę i zagaduje:
- Dobry den.
I dalej nawijam po polsku, że szukam kogoś z autem terenewym, bo się tu niedaleko zakopałem, czy nie zna kogoś.
A facio mi na to, krótkko i na temat
* Znam
I gestem każe iść za sobą. Idziemy wzdłuż parkingu z 20m i otwiera Kia_nkę z napędę na czety koła i każe wsiadać. No nie wierzę!😳
Jedziemy na miejsce i pytam się, czy ma linę. No ja sierota, nie worzę takich rzeczy 😛
No ma. Podjeżdża pod mojego buraczka, zapina, cyk, pyk wyciągnął.
Uratował mi dzień i sesję foto. Ake byłem szczęśliwy, ogólnie, więcej szczęścia jak rozumu.
No to grzebię w portfelu, wyciągam 20E i mu daję. A ten, chowa ręce i mówi, że nie weźmie, bo on też kiedyś może będzie potrzebował pomocy.
Na co ja mu: "To przyjadę z Polski i pomogę" 😁
Podziękowałem mu pięknie, uściskałem łapę i zaparkowałem po bożemu.
Są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie. Stara szkoło.
Buraczkowóz dostał błockiem z tych kretowisk, ale to nic. Najważniejsze, że uratowany.
Zakłądam plecak, mam już ruszać, a tu kolejny folklor lokalny, z górki na sporych saniach, z tęgim chrustem, siedząc na nim okrakiem, zjeżdża dziadek 😄
Chyba się trochę zmieszał, jak mnie zobaczył i zszedł.
Zdjęcie z przyczajki 😉
No to zaczynam właściwe podejście, wzdłuż starego, opuszczonego wyciągu.
Foteczka w tył.
I zoom.
Im wyżej, tym więcej widać.
Docieram do pierwszej ławeczki, ale to jeszcze nie ta właściwa.
Pełznę dalej, mając po lewej Levočské vrchy - z charakterystycznym szczytem Ihla 1283m
Docieram na ów punkt widokowy 😀
Wsam raz, słońce powoli zaczyna zachodzić.
Kráľova hoľa 1946m.
Zbliżenie na kościół ewangelicki. Gdzie ostatnie promienie, zagladajaprzez okna kopuły.
Kolejka na Lomnický štít - 2633m
I słonko chowa się za górami.
Jeszcze raz Kráľova hoľa.
I samolot wylatujacy zza Bujačí vrch 1947m.
Czas na jedzonko.
Zabrałem termos jedzeniowy, z gęstą, pożywną, domową zupką.
Czas na kolorki!😍
Z Księżycem.
Przed odejściem, jeszcze rzut obiektywem na klimatycznie oświetloną starą część miasta.
Świetna miejscówka, łatwo dostępna, z genialnymi widokami. Polecam każdemu!
Modyń 1029m - podejście żółtym szlakiem
25.01.2026
Jest weekend, a pogoda zgnita.
Siedziałem przed kompem i szukałem po wszelkich prognozach i zdjęciach satelitarnych, gdzie może być lepiej, ale nie za daleko.
Padło na Modyń. A, żeby było inaczej/ciekawiej, to od strony, którą jeszcze nie podchodziłem.
Jadę!
Tylko, no tak, ten teges, zanim się wyzbierałem i dojechałem, to tego słoneczka, niewiele zostało. Cóż zrobić, trzeba iść!
Zostawiam samochód na poboczu.
Foteczka z dużym tele na "pobliskie" górki.
Ciekawa chateczka. Jest sad, są ule. Natura 😇
Zaczynam podejście.
Cała tarasa - mapy.com
Gdzieś tam w oddali, majaczą Tatry.
Id razu morale się podniosło i temp wzrosło.
Stare drzewo.
Surrealistyczna miejscówka.
Tutaj, zapewne, nie jedna impreza się dobyła.
Docieram. Jest wieża.
Wychodzę i... eee, gdzie te Tatry?!
Zaniosło się, zero słonka, przejrzystość kiepska. Ojj, ojj 😭
Mogielica 1171m - najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego.
Jeszcze parę ujęć z wieży.
Ale kicha!
No cóż, nie zawsze się udaje😛
W dodatku strasznie wieje. Chowam się na pół pięterku i posilam się.
Słyszę, iż ktoś podchodzi. A to z powrotem, jeden z młodzieży. Wysłali najodważniejszego, albo... najgłupszego 😜
- Przepraszam pana, czy ma pan jakiś okień?
No jak ja, górski włóczykij, nie miał by ognia. Zastanawiałe się tylko, czy dać im zapalniczkę, czy trochę się poznęcać 😁 i wręczyć krzesiwo.
A niech mają, dostali zapalniczkę.
Patrzę za parę minut, na efekty ich działań, a tak hajcuje się srogo. Hmm, pewnie mieli coś "turbo". Benzynę zapewne.
Schodzę i idę do nich.
A tu taka niespodzianka. Stały dopływ wspomagacza, w postaci gazu i palnika😆
Efekt osiągnięty? Osiągnięty!
Chłopaki ugościły mnie, poczęstowali kiełbaską i chlebem w domu wypiekanym😍
Nieco dalej, rozbiła się kolejna, większ ekipa z dzieciakami.
Rośnie nowe pokolenie survivalowców. Mam nadzieję, że wrócili z wszystkimi palcami 😉
Podziękowałem, odzyskałem zapalarę i w dół!
Szybkie zejście tą samą drogą.
I już przy buraczkowozie.
Że też ludzie budowali się na takich zbyrach!
Miało być pięknie a wyszło... i tak było fajnie.
Uratowałem chłopakom ognisko, zostałem ugoszczony i kolejny szlak/podejście zrobione.
A warun na fotki, jeszcze będzie.
Kącik kulinarny
Pstrąg w migdałach.
Składniki:
- Pstrąg
- Migdały
- Czosnek
- Sól i pieprz
- Cytryna - sok z cytryny + plastry
- Oliwa z oliwek - do smażenia
Ryby nacieramy solą i pieprzem. Oczywiście z wierzchu i od środka.
Pozostawiamy na co najmniej kilkadziesiąt minut.
Przyrządzamy i smażymy, jak zwykłego pstrąga. Z tym, że płatki migdałowe wcześniej, podsmażamy na suchej patelni.
I gotowe. Podawać, a czym się lubi 😁
Smacznego i pozdrawiam.