środa, 4 lutego 2026

 


Lubań 1211m

Obiad i zachód słońca na szczycie.

15.12.2025



Jest poniedziałek, ja mam wolne, a dookoła siedzą chmury.

Dopiero za pasmem Radziejowej, jest słonko, ale wyżej, bo Pieniny, w chmurach.

Hmm, dawno nie byłem na Lubaniu. Kwalifikuje się na słoneczko, co można łatwo zweryfikować, ponieważ na stronie gminy Ochotnica, jest podgląd na kamerki z wież widokowych.

Kamerki:

https://www.ochotnica.pl/wieze-widokowe-kamery-online/

Nie zawsze działają 😛


No dobra, ale, w buraczku zaś grzebią, jeszcze badania techniczne musi przejść.

Pożyczyłem od ojca, Suzukę. Niby wszystko fajnie, ale padło mu ogrzewanie 🙈

Ubrałem cieplejsze, membranowe spodnie i podwójne skarpety do krasnoludzkich butów.

Przyda się to i do samochodu i do koczowania na szczycie.

Jadę!

Droga, nawet, nawet. Wystarczyło minąć Krzyżówkę i słonko!

Jedzie się dobrze, nic nie paruje w samochodzie.


Uwidziało mi się iść, żółtym szlakiem. Tym jeszcze nie szedłem. Zaczyna się nad Kluszkowcami, więc podjeżdżam najwyżej jak się da i parkuję na poboczu.

Trasa-mapy.com


Fajne domki tu postawili.


Ruszam. Idzie mi się dobrze, niezłe tempo. Może dlatego, żeby się rozgrzać po jeździe w zimnym samochodzie 😛

Ooo, wiewiór spoziera na mnie.

Szlak niezbyt ciekawy widokowo.

Jeszcze jakieś 20min. Widać już wieżę.

Ło kruca, końcówka podejścia (trójkolorowym szlakiem - żółty trawersuje szczyt), stroma i dużo luźnych kamulców!

Docieram i biorę się za rozpalanie ognia i pieczenie piersi z kurczaka.
Ehh, ciężko idzie to rozpalanie. Jest na plusie i wilgoć z resztek śniegu, włazi w drewno.
Ale, przezorny, zawsze ubezpieczony. Zabrałem trochę nafty 😈 Większa kaloryczność jak denaturatu. Porównywalna z benzyną, a tak nie wali (jak by się chciało dodatkowo używać w palniku).

Jest inwersja, pod wieżą, na ławeczkach, dość zacisznie i w miarę ciepło.
Zjawiła się parka, z Krakowa. Ale tylko wyszli, na chwilkę przysiedli się i idą na dół.
Ja oświadczyłem, że zostaję na zachód, na zdjęcia. Dziewczyna pytała, czy to tak dla siebie, czy gdzieś publikuję. Powiedziałem, że dla siebie, nie jestem żadnym influenserem, nie lokuję produktów i nie dostaję za to kasy. Nieco się uśmiechnęła, ale tak jakby, z niedowierzaniem. W sumie, trochę ją oszukałem(?). Wszak mam tego blogusia 😛

Słońce coraz niżej. Zostawiam cycoka, aby się piekł i idę na wieżę.

Noo, noo, fajny warun.


W oddali Pilsko i Diablak.

Szeroko na Tatry.

W miejscu dawnego schroniska, które spłonęło w 1978r, postawili trafo.

Trochę na górze wiucha, ale nie ma tragedii.
Schodzę, skonsumować obiad 😁

Dobre to było, dobrze, długo wypieczone i owędzone 😁
Ta kratka na ryby, dobrze się sprawdza do pieczenia piersi z kurczaka. Tylko trzeba zrobić stanowisko z kamieni.

To z powrotem na wieżę.

Ujęcie na Mogielicę. Faktycznie coś tam wybudowali, na Polanie Stumorgowej. Afera była, ale i tak wybudowali. Niby budynek gospodarczy, a powstał domek na wynajem. Ehh.

W kierunku Beskidu Sądeckiego - widoczna wieża na Koziarzu (obecnie Suchy Groń).

W kierunku Pienin.

Tatry z czorsztyńskim zamkiem.

Ostatnie promienie wdzierają się w odległe równiny.

Babia Góra i Pilsko z zoomem.

Pa pa słonko.


To świetne odcięcie chmur i wieża w Bachledovej po lewo.

Pieczątka do książeczki PTTK (innej).

Wyszedł fajny róż.

W oddali Radziejowa z Przehybą.

Owy róż, z ciekawymi chmurami i kolorkami po zachodzie słońca 😍

Przelewające się chmury.

Jeszcze zbliżenie na zamek.

I oświetlone wyciągi.

W kierunku Mogielicy.

I jeszcze parę ujęć na Podtatrze.



Powoli zapada zmrok.

Trzeba się zbierać. Wszak, na dół, przynajmniej 1:30h.
Czołówka na głowę, kije w dłonie i wio na dół.

Docieram do wozidła.
Odpalam, włączam nawiew i klimę. Po kilkunastu minutach (noo diesel), jako tako odtajał.
Jadę... oj głupi to był pomysł, jechać tym samochodem. Tak mi parowały szyby, że co chwilę, zatrzymywałem się i wycierałem papierowym ręcznikiem. To było głupie. Ale bezpiecznie dojechałem do domu.

A mój buraczkowóz, tak naprawili, że nie naprawili 😆 Ale przegląd przeszedł.
Muszę go dać do ogarniętego elektryka.
Może zrzutka.pl na "nowego" buraczka dla mnie?😉😂




Kącik kulinarny

Fasolka po bretońsku.


Składniki:

- Fasola - 36zł za kilogram?!😲

- Kiełbasa - tu jałowcowa

- Boczek

- Cebula, czosnek

- Pomidory w puszce

- Przecier pomidorowy

- Przyprawy: Liść laurowy, ziele angielskie, majeranek, papryka wędzona


Fasolę, oczywiście, trzeba dzień wcześniej namoczyć.

Odcedzamy, do gara i gotujemy z przyprawami (liść laurowy, ziele angielskie, majeranek) ~60min.

Boczuś podsmażamy, tak samo jak kiełbaskę z cebulą i czosnkiem. I ląduje to w fasolce. Następnie pomidory z puszki, zalecam zblendować. Siup do gara i całość jeszcze doprawiamy, w tym przecierem.


Do miseczki i można wcinać.

Smacznego i pozdrawiam.

niedziela, 1 lutego 2026

 


Cmentarz wojenny nr 123 – Łużna 

Obserwatorium Astronomiczne Królowej Jadwigi. 

Wieża widokowa Wiatrówki - 431m.

12.12.2025r.



Tym razem, naszło mnie jednak, na nasze, polskie podwórko. 

Zainteresował mnie największy z cmentarzy z IWŚ -  gdzie spoczywa niemal 900 żołnierzy! Projektu słynnego Duŝana Jurkoviča.
Prześledziłem mapy.cz/google, co jeszcze w okolicy by mnie interesowało i jadę!


Docieram na miejsce, wyciągam aparat i... no ja pie#&%!

Karty pamięci nie zabrałem.

Na szybko, sprawdziłem w internetach i do jakiegoś większego sklepu (marketu), Media Markt czy innego, mam 35km. Fak!😤


No nic, pozostaje mi focić komórką 😛




Olbrzymi ten cmentarz, robi wrażenie. Bardzo ciekawie położony, na górce.


Odbudowana kaplica.


Nawet nie najgorzej wyszły te fotki z telefonu, no ale...
Zapytałem AI o serwis/sklep komputerowy. Wszak, dość często na wioskach, takowe jeszcze instnieją.
Bingo!
Jest, tu na miejscu😲
Trochę zajęło mi, znalezienie go. Schowany na pięterku nad spożywczym. Ot parę myszek, klawiatur, tuszy do drukarek. Ale mam kartę, najtańsze SD jakie mieli 😆

No to cyk do aparatu i jadę na obserwatorium astronomiczne.

Astrokot 😀


Świetna jest ta grafika na obserwatorium.


Ponoć, da się to zwiedzić (przynajmniej kiedyś tak było) z jakimś oprowadzaniem/wykładem.
Ja tam żywej duszy (oprócz kociej 😉), nie spotkałem.

To teraz na wieżę.
Idealnie w ostatnich promieniach zachodzącego słońca.

Na ostatnią chwilę!
Perfekcyjnie 😁




Samoloty, niczym komety.

Jeszcze coś z większym zoomem.


I "artystycznie" 😉

Trzeba coś zjeść.
Przyszykowałem sobie pierś z kurczaka w ziołach z czosnkiem w oliwie z oliwy.
Wystrugałem kijasa a'la "kurza łapka" i piekę cycoka na ognisku. W tle Tatry, podświetlone późnymi kolorkami zachodzącego słońca. Ahh😍

A jeszcze na samczek rolady ustrzyckiej na górę😊

Ciekawy był to wyjazd. Urozmaicony i nie bez przygód.



Kącik kulinarny


Tortelini w sosie serowo-czosnkowym z pomidorkami.


Składniki

- Tortelini

- Ser dojrzewający

- Małe pomidorki - koktajlowe (tu jakiś wynalazek "truskawkowe"🙆)

- Szynka dojrzewająca

- Śmietana 30% i przecier pomidorowy

- Czosnek i cebula szalotka


Szarpiemy 😉 szynkę i mocno podsmażamy na patelni. Robomy takie a'la chipsy szynkowe :D Wyciagamy. Ciachamy cebulkę i dorzucamy do tłuszczu z szynki, podsmażamy na złotawy kolor, wrzucamy drobno posiekany czosnek i świeżej pociętej bazylii. Jak się trochę podsmaży wszystko, zalewamy śmietaną, dodajemy odrobinę przecieru pomidorowego.

Tortelini gotujemy, odławiamy i na patelnię do sosu. Dodajemy starty ser. Na sam koniec, pocięte pomidorki, mieszając wszystko, delikatnie, żeby pomidorki się nie rozciapały😛

Całość na talerz, posypujemy chipsami z szynki i jeszcze trochę serka na wierzch i parę listków bazylii.



Smacznego i pozdrawiam.