poniedziałek, 7 sierpnia 2023

 


Veľká Fatra

Krížna 1574 m - Ostredok 1596m - Borišov 1510m - Ploská 1532m

22-23.07.2023r



Trochę główkowałem, gdzie by tu pojechać, ponieważ w "bliskiej" okolicy, pogoda niepewna. To trzeba wybrać się w dalszą okolicę! Może Veľká Fatra? Byłem już co najmniej dwukrotnie, ale nie na tych najwyższych, trawiastych szczytach.

Czemu nie, a że to kawał drogi, wyszło 200km i aż 3h 30min (ojj dłuży się) dojazdu (bo omijając płatne odcinki - cebula na 100%), to na dwa dni, z namiotem. Jednak tym razem, nie brałem zestawu ogniskowego, jedzenie też dość mocno ograniczyłem (jak i ubrania). Ma być posiłek w schronie, a i nie padać i dość ciepło. Więc można powiedzieć, iż spakowałem się "na lekko".

Docieram do wioski Liptovské Revúce. Jadę w wzdłuż szlaku i parkuję przy ostatnich domach.

Plan zakłada taką trasę:

Mapa

+ podejście na Borišov 1510m i tam nocleg w namiocie.


W drogę!
Mimo, że tak wcześnie rano już nie jest, to "poranne rosy" jeszcze się utrzymują.

Na początku tak beskidzko, szlak w lesie. Ale wcale nie łatwo. 

Później, trochę pienińsko 😉

By po wyjściu z lasu, oczom ukazał się taki widok... "bieszczadzki" 😉 A w dole pozostałości starej bacóweczki.

Piękne hale. Zdjęcie w tył.

Ooo, zwietrzyły mnie. Na szczęście nie były agresywne, ale jak tylko zatrzymałem się i obróciłem w ich stronę, aby zrobić fotę, te ten jeden nadgorliwiec, zaś obszczekiwał 😛

I nieco nowocześniejsza, "mobilna" (pewnie nie jeździ już i stoi tam laaata), bacówka😁 

Jeszcze sroga końcówka w pełnym słońcu bez cienia. Trzeba zrobić tą wysokość, a potem już łagodnie, graniowo.
Jest i szczyt!
Obok, jakiś wojskowy obiekt (radar?). Oczywiście zakaz fotografowania, no ale każdy robi sobie zdjęcie z tym turystycznym drogowskazem i tą instalacją w tle 😝

Ujęcie "na południe".

I duży przekaźnik w oddali.

I "na północ".

O, tam będzie się szło, w sumie, nie tak całkiem płasko na tej grani 😤

Przerwa na jedzonko.
Brązowy ryż, z czarnymi oliwkami, piersią z kirczaka w curry i serem pleśniowym z pomarańczową pleśnią.

Chwilkę odsapnąłem po jedzonku i w drogę.
Zdjęcie w tył. Zaczyna mocniej wiać i kłaść trawy.

Jest i Ostredok - najwyższy szczyt. 1596 m.

I znów... Ostredok. Szczyt ów, ma dwa wierzchołki.

Pięknie tu!😍
A ten garbaty szczyt na lewo, to Borisov, na którym zamierzam spać. Jednak, aby dotrzeć do niego, trzeba iść szerokim łukiem, aby minąć głębokie doliny.

"Krater" na zboczach Ploska.

Pozostawiam za sobą te najwyższe szczyty, zaczyna się strome zejście, na kilkaset metrów niżej.
Ojj, moje kolanko dostaje tu po mięśniach, ścięgnach i kościach 😭

Borisov, na którym mam spać. Nieco niżej, po prawej, widać dach chaty/schroniska. Są i owce i brak domów, słupów wysokiego napięcia itd itp Niczym pradawna kraina.

Bacóweczka blisko szlaku, a niedaleko źródło wody. Idealne miejsce na biwak i widać, iż jakaś ekipa się tam już zabunkrowała.

Kolejna chata, blisko schroniska. Sporo jest ich w tych górach.

Jeszcze taki trawers...

Pierwsze ujęcie wody, dość mało wydajne, ale jest.

W oddali wysokie szczyty, z których zszedłem i już po drugiej stronie doliny.

Kolejne źródło. Tu już dość obficie się leje.
Tankuję 2L wody. Co by było na wieczór i rano. W sumie, nie potrzebnie, jak się później okazało. Ponieważ bezpośrednio na schronie, można zatankować za darmo (jak twierdzą, wodę pitną), a i nieco poniżej jest źródełko.

Chata pod Borišovom.
Jest, dotarłem. Bardzo klimatyczne miejsce. Bez prądu, a kibelki, mimo, że w środku, to... leci do dziury w ziemi (zapaszki, nieciekawe) 😜

Zapaszki, zapaszkami, zjeść coś trzeba.
Nie jest tanio. Piwo 4E
A "kotlikowy gulas" 8E.
Jednak, gulasz ten, genialny. Jeden z lepszych jakie w życiu jadłem.

A na bieżąco wyławiany z takiego "kotlika" na zewnątrz.

I szersze ujęcie, z nieco wyższa, gdzie łapało zasięg GSM.

W oddali słychać krowie dzwonki.
I jednorazowy ich rumor, przy zganianiu stada na noc, do zagrody.

Pytałem chatkowego, czy można rozbić się gdzieś z namiotem. Coś tak niezbyt chętnie do tego podchodzi. Wskazuje mi nieodległą chatę, gdzie siedzą "ludzie lasu". No i, że to i z nimi się napiję jak tam zajdę. Aż na takiego zakapiora wyglądam?!😆
Niezbyt mi się uśmiechały jakieś balangi, tym bardziej, iż chciałem pofocić wschód ze szczytu, a stamtąd to ze 40min!
Więc jak chatkowy schował się w schronisku, zabrałem majdan i (chyba) niepostrzeżenie, udałem się na szczyt. Miałem małe obawy, w końcu Narodny Park, że jak by mnie przyuważył, to by nasłał parkowych 😛
No ale komu by się chciało iść wieczorem, czy z samego rana, na to wydupczysko 😉

Czekam z rozbiciem, niemal do samego zachodu.
Przychodzi ekipa, trzech chłopaków z dziewczyną, podziwiać zachód.
Ciekawy mają system spożywania trunku. Najpierw osoba dzierżąca dzwoneczek, musi dać znać (zadzwonić), a potem siup 😁
Poczęstowali gorzałką, dobre to mieli, nieźle rozgrzewające 😈

Zaczyna się spektakl.



Posiedzieli jeszcze trochę, wypalając skręta i zawinęli się tuż po zachodzie.

Ide spać. Hmm, trochę wieje tu na szczycie.
Gdzieś w nocy, przez taki pół sen, zdawało mi się, że coś chodzi/węszy, koło namiotu i zacząłem warczeć 😆 No ale przecież, moje chrapanie skutecznie odstrasz każdą zwierzynę.

Wygramoliłem się ze śpiwora.
Noc była dość ciepła, ale ciągle wieje i dość rześko przez ten wiaterek.

Jest i wschód.


3D

Panoramka ukazująca, większość mojej poprzedniego dnia.

I cosik świeci na Osredoku.


Zjadam zupkę chińską z kabanosem i dodatkowym serem długo dojrzewającym.
Wypijam herbatę i składam majdan.

No to w dół.


Zejście jest strome. Mocno pracuje kijami. Kolanko coś czuję.

O, dużo poniżej, też się ktoś rozbił.
Jeszcze bliżej chatki, na wywłaszczeniu o którym myślałem, rozbiła się parka pod tarpem (nie fociłem, bo panna rozkokoszona jeszcze 😛).

Pod schronem, przybijam tylko piątkę z ekipą co była na zachodzie, tankuję wodę i lecę dalej.
Zdjęcie w tył.

Owe stadko, to tak wczoraj przyjemnie hałasowało.

Wdrapuję się, dość mozolnie, na szczyt Ploská 1532m.
I widoczek z niego w kierunku Ostredoka.

I w kierunku szczytu Rakytov - kusi, kusi, nie byłem. Czasu niby mam sporo, tylko... z nóżką jest kiepsko, a i schodząc stamtąd, to dalekoo miał bym do samochodu.

I jeszcze "artystycznie", nieco poniżej szczytu.

Schodzę coraz niżej, a widoczki, dalej piękne.
Po lewej Rakytov 1567m w centrum Čierny kameň 1479m - z charakterystycznym krzyżem.
 
I zoomik na krzyż.

"Krater" z źródełkiem i poidłem dla owiec, a w oddali kolejne, nakładające się pasma.
Bajecznie!

I sporo takich tablic.
To wczoraj piesiory mnie napastowały, a tablic nie było. No ale, nie raz miałem już do czynienia z psami "pasterskimi" (te małe, nie typowo pasterskie, a pilnujące owiec, to jeszcze gorsze, dojadłe 😛).
Więc zachować się umiem.

Jeszcze takie ujęcie.
Noga już mocno napierdziela. Staram się większość ciężaru przekładać na kije.

Baca gacie wietrzy 😉 a obok, żyntyca do kupienia.

I ostatnia mijana hala.
To zejście nie chce się skończyć!
Mapa

Ujęcie na Suchý vrch 1550m i jedną z dziesiątek bacówek/kolib pasterskich poza szlakiem.

Dokuśtykałem do samochodu.
Stoi, nie na cegłach, nie z puszczonym powietrzem 😉
Słowaka, który zaczął się kręcić koło domostwa pozdrawaim "Dobrý deň".
Zagaduje i chwilę gaworzymy o mojej trasie.

Jeszcze tylko 3,5h w samochodzie. Miałem mały kryzys na trasie, ale dojechałem bezpiecznie.


Super wyjazd, piękne tereny, szczególnie ta trasa. No brakowało tego siedzenia przy ogniu i jakiś bardziej spektakularnych kolorków o wschodzie. No co, wybredny jestem, nie jedno już widziałem i przeżyłem 😝

Jednak, tym razem, nóżka dostała swoje, mimo, nie bardzo ciężkiego plecaka. Przez tydzień było w miarę z kulasem i... coś mu się zbuntowało w kolejny weekend, siedząc w mieszkaniu!

Nie ma żartów, aż się zapisałem do konowała (najbliżej, na "za miesiąc" 😤) i trzeba zrobić rezonans.

Na razie, okłady z liści kapusty i mocne tabsy przeciwzapalne 😞




Kącik kulinarny.


Sałatka z rukolą i gorgonzolą - na szybko!


Składniki:

- Rukola

- Gorgonzola

- Kapary

- Tuńczyk

- Kukurydza konserwowa

- Ocet balsamiczny (gęsty)


Ser ciachamy w drobną kosteczkę (czy jak się nam uda go pokroić), resztęwrzucamy do wysokiego naczynie, mieszu, mieszu i gotowe!

Smacznego i pozdrawiam.

środa, 2 sierpnia 2023

 


Pieniny

Szafranówka 742m + Wysoki Wierch 898m n.p.m.

09.07.2023r


Plan zakłada, dojazd do słowackiej wioski Lesnica - tam parking.
Następnie przejście wąwozikiem wzdłuż potoku do Ústie Lesnického potoka - Prielom Dunajca. Następnie obok schroniska "Orlica", na Szafranówkę, małe cofnięcie, i zejście żółtym do samochodu.
Podjechać na Lesnické sedlo- tam podejść na huśtawkę i na zachód słońca, na Wysoki Wierch.
Mapka kółeczka

Docieramy na miejsce. Parking płatny, system automatyczny.

Wchodzimy w ten krótki, aczkolwiek głęboki wąwóz.


Ahh ale fajny chłodek tam.
I wychodzimy już przy Dunajcu i nowo wyremontowanej ścieżce rowerowej.


I znana przeprawa po zejściu z Sokolicy w stronę Szczawnicy.

Wchodzimy jeszcze do bezpłatnego, muzeum/pawilonu z różnymi ekpspozycjami.

"Śmieszny kiciuś" 😋

Kupujemy tam kolejny magnesik do kolekcji.

Schronisko PTTK Orlica... mijamy. W sumie nigdy w nim nie byłem, ale jakoś nas nie ciągnie, a i napięty plan mamy.

Od schroniska, szła jakaś dziołcha, która nas wyprzedziła i dość żwawo poszła w górę. A strome tam podejście. Kama by poszła szybciej, coś ją chyba kusiło nawet 😉, ale Radziulek spaślaczek + gorąc, szedł po swojemu.

Ujęcie z Pod Šafranovkou.
Tu się ta "pędząca" koza, nieco zakręciła i pytała nas o Palenicę. Czy dobrze idzie.

I srogie podejście, tuż przed Szafranówką.
Tutaj, owa żwawa dziewucha, całkiem straciła "dryg'. Za bardzo nie wiedziała jak iść... co robić z nogami 😛 Nie powiem, śmiesznie trochę to wyglądało.
Więc wyprzedziliśmy ją bokiem.

Jest, zdobyta!

Siadamy nieco pod szczytem, na wypłaszczeniu, z takim o to widokiem.

I z widokiem na Palenicę i atrakcje.
A owa, koza, co miała tam iść... przepadła i na 90%, poszła źle, dalej granią. Bywa (mapy pod ręką nie widziałem, gps_a, też nie). No ale, szybko chodzi w łatwym terenie, to jak dojdzie do kolejnego drogowskazu i się kapnie, że źle idzie, to równie szybko zawróci 😉

Posilamy się czym mamy i wracamy na przełączkę, by odbić i zejść żółtym szlakiem na słowacką stronę do samochodu.

To jeszcze taka foteczka, z dużym zoomem, na  oświetloną polankę.
Robi się coraz później.

I człapiemy dalej...

Kamcia "Włóczykijka" (bez kijka 😆).

Rachu ciachu, do samochodu i na Lesnické sedlo.

A tam, parking płatny. Mimo późnej godziny, chatka/sklepik otwarty.
Pytam o płatność. No tak, tutaj, ale jak coś kupicie ze sklepiku, to parking za darmo.
Uczciwy deal!
Bierzemy po takim ciachu i konsumujemy w pięknych okolicznościach przyrody.
fot. Kama

Siedząc tam, ustrzeliłem jeszcze taką parę, podczas sesji ślubnej.

Pojedli. Dawka cukru na ten dzień 1000% . To na huśtawkę.
Asz ta moja wariatka! 😗
fot. kom

Zbieramy się, słonko coraz nizęj!
fot. Kama

I ujęcie w kierunku celu - czyli na Wysoki Wierch.

Idziemy, idziemy, bo nam zachód przepadnie!
fot. Kama


Uff, zdążyliśmy, ale, szczerze powiem, dawno tak nie zasuwałem, aż Kamci zaczynało odcinać. Spaślaczek uparł się na ten zachód i pędził 😁
fot. Kama


Jest i ów zachód 😍

Kama opala nogi 😉w ostatnich promieniach słońca.
fot. Kama

Zoomik na słonko

Pięknie tu, mimo, iż nie ma tego dnia spektakularnych warunków.

Poznajemy prze miłego pana fotografa. Nie ma FB, instagrama. Nie publikuje nigdzie swoich zdjęć.
Pokazywał mi na tablecie (który ma sprzężony z aparatem), parę zdjęć. Noo, skubany, ma oko (i mega sprzęt). Aaa. I nie obrabia fotek! 😲

No to jeszcze moje, mocno obrabiane, w kierunku Tatr.

No i Trzy Korony po zachodzie.

A a a, owieczki spać!

Schodzimy już przy lekkim zmroku.
Wioski w dole, kładą się spać.

Bardzo fajowy wypadzik. Nie dużo chodzenia, ale wcale, nie było łatwo.
Piękne widoczki, kawał przygody! 😁

P.s
Szkoda, że o owym fotografem, nie wymieniłem się jakimś kontaktem, Prze miły gość, mega uprzejmy i widać było, iż żyje tą pasją.



Kącik kulinarny

Skoro było przy Dunajcu, to może... pstrążek faszerowany.

Składniki:

-Pstrąg
-Szpinak
-Ser feta (ten konkretny z biedrony, jest super!)
-Suszone pomidory, cebula i czosnek

Farsz robimy z podsmażonej cebuli, ze szpinakiem i czosnkiem, oraz suszonymi pomidorami.
Można podsmażyć, dla aromatu, na oleju z suszonych pomidorów.
Pod koniec, wrzucamy skrojony w drobną kostkę ser feta.
Pstrągi podsmażamy na patelni. Nadziewany farszem i jeszcze do piekarnika.

I gotowe fantastyczne jedzonko!


Smacznego i pozdrawiam.