czwartek, 15 września 2022

 


Oravice

02.09

+

Ľubovnianske kúpele

11.09.2022


Urlop jeszcze trwa. Trochę pomęczyłem się z fuszką, ale jakiś relaks, należy się nam, choć Rumunia (opis za jakiś czas ;) ) przyniosła wiele wrażeń.

Co by tu zrobić takiego nie wymagającego i... odprężającego.

A może ciepłe baseny na Słowacji połączone z małym spacerkie. Czemu nie. Jedziemy na Oravice!


Nie jest to może super blisko, bo 142km od Krynicy. No ale, coraz dalej trzeba się zapuszczać, aby sięgać po niezbadane tereny.


Buraczkowóz, mimo, że "siadł na dupie" po rumuńskich wojażach, to musi nas obwieźć jeszcze tu. Obiecuję ci buraczku, że cię naprawię 😊


Docieramy na miejsce.

Chyba komuś zimno 😉

Dreptamy żwawo, aby się rozgrzać, taką asfaltówką.
Po dodoze, mini wieża.

I taki widoczek na... czyżby to była Osobitá 1687m?

I jeszcze zoomik na wyższe szczyty Tatr Zachodnich.


Nie zabardzo wiem co to, może Vyšné diely?
Coś cienko u mnie z wiedzą na tym terenie 😒

Odbijamy z owej drogi w prawo (czerwony szlak) i udajemy się ku największej atrakcji tego dnia czyli Juráňova dolina.

Ale zanim tam dojdziemy, takie piękne polany.

Usłane zimowitami jesiennymi - czyli no takie letnio jesienne krokusy, jak ja je nazwałem 😋

Wchodzimy w dolinkę.

Taki trochę ,mini Słowacki Raj.

fot. Kama

Różne skałeczki


I micro wodospadziki 😉

Co tu dużo pisać. Iść i podziwiać:

fot. Kama

fot. Kama

Ha! Wspinaczka!

Srogo!😆

fot. Kama

Jedno z ładniejszych miejsc w tej dolince.

Jeszcze tylko jedno podejście i już będziemy na wylocie.

Idąc tam dalej, można dojść na Grzesia, lub do Chochołowskiej.

My wracamy do Oravic.
Ale po drodze, jeszcze torfowisko.

Tam też jest mini wieża, z  takim widoczkiem.

To teraz relaks, w gorących basenach.

Jako, że było dość rześko, to i ludzi niedużo. Więc można było skorzystać z bulgotek, ba, nawet na jacuzzi załapaliśmy się 😎
Heheh, zjechaliśmy raz na zjeżdżalni, bo też kolejek nie było, ale, wyjść na tą wieżę przy 15C i wiaterku, to lepiej było siedzieć w ciepłej wodzie 😁


Kolejny wypad, to był w Ľubovnianske kúpele. Deszczowa, niedziela. To gdzieś blisko, na chwilę.

Salamandra wpinająca się po drzewie.

Robimy maluteńkie kółeczko w okolicy.
Docierając na polanę z sławnymi w tej okolicy sosnami wejmitakmi.


Robi wrażenie!

No tak...

Idziemy na grzyby. Kto normalny o 16 idzie na grzyby. A kto powiedział, że my jesteśmy normalni? 😜
Słowacy pakują przy nas kosze z grzybami a my... największym sukcesem było spotkanie tej salamandry, która ładnie pozowała.

Takie to w sumie, spontanicznie, dwa szybkie wyjazdy.
I nowe miejsca zaliczone 😄




Kącik kulinarny

Pieczarki nadziewane, zapiekane w piekarniku.

Składniki:

- Pieczarki (takie większe)
- Mięso mielone (wybrałem z indyka, bo łagodniejsze, pieczarki też są łagodne w smaku)
- Cebula, czosnek.
- Pieprz, sól, papryko ostra i łagodna (w proszku)
- Coś zielonego, zaleca się pietruszkę, ale nie przepadam, daję rukolę!
- Starty żółty ser (wykorzystałem pyszny, z czarnuszką)
- Bułka tarta (w sumie, opcjonalnie - ja dałem naprawdę mało)


Pieczarki myjemy, obcinamy nóżki i środki wybieramy środki (szpiczastą łyżką).
Z tego co wydążymy, plus posiekana cebula i czosnek (przez praskę), trochę buły, mieszamy i doprawiamy.
Podsmażamy na patelni.
Rozgrzewamy piekarnik do 180C. 
Nadziewamy pieczarki owym farszem i siup na jakieś 25 min.
Potem posypujemy startym serem i jeszcze chwilę zapiekamy

I gotowe!


Smacznego i pozdrawiam.


piątek, 19 sierpnia 2022

 


Węgry

14.08.2022r

Zamek Füzér

+

Veľký Milič 894 m i Kis-Milic 892 m n.p.m.



Ehh, prognozy na weekend, co najmniej nie ciekawe. W sobotę pogoda blee, a tu długi weekend.

Co tu robić, co tu robić?! Pojechał by gdzieś. Patrzę i paCzę 😉 na te mapy pogodowe. Hmm, ooo, gdzieś za Koszycami ma być ładnie, a dalej na południe jeszcze ładniej. To co, to północne Węgry 😁


Toż to tylko 140km z Krynicy. A wyczaiłem fajny zameczek... Füzér.


Czyż nie pięknie się prezentuje.


Kolorki już jesienne! 😲
Chyba, przez tą suszę, suchutko w lesie jak pieprz.

Parkujemy w wiosce (za darmoszkę) koło opuszczonego sklepu.

Wchodzimy do parku.

Malutka Kamusia.

To jeszcze podejść pod zamczysko.
Wstęp 3300f czyli niecałe 40zł (od osoby).

Fajne schody. Podejściówki Kamy, przechodzą pierwszy, skalny, test hehe.

Ciekawe góreczki - Góry Tokajsko-Slańskie.
"Pasmo Gór Tokajsko-Slańskich ma około 80 km długości (z tego około 50 km na Słowacji) i od 12 do 20 km szerokości."


Szersze ujęcie w kierunku Słowacji.

I na węgierską stronę. Mają tu wyciąg towarowy, na zamkowe potrzeby.

To jeszcze takie ujęcie z zamkowej wieży.

i dziedziniec.

Zamkowy "zielnik".

Wszelkie wygody, zapewnione 😉

Ładny piec.

Piękne "średniowieczne graffiti" 😀

Podpora kamiennego stołu.

Okno na świat.
fot. Kama

Ale "tron", jakiś skromny. Taki łot zydelek 😆

Jeszcze ujęcie z "tarasiku".

Ale największe wrażenie, robi sklepienie w kaplicy.
Szeroki kąt w telefonie Kamy, zrobił robotę. Super to wygląda 😍
fot. Kama
Moja waćpanno, całuję po rączkach.

Opuszczamy zamek i szlakiem niebieski, udajemy się na szczyt Kis-Milic 892 m, gdzie znajduje się wieża widokowa.

Po drodze... sucho. Aż się kurzy! Góry mocno zarośnięte, więc widokowo słabo.
Ostatnie kilkaset metrów na szczyt, to niezła drapa. Ciężko, gorąco...

Uff, jest i wieża.

Ujęcie w kierunku zamku.

I zoomik 😊

To jeszcze panoramka bardziej na słowacką stronę.

Chwila odpoczynku, wcinamy ryż z kurczakiem i fetą, w curry.
Kama patrzy na mnie i mówi, że jestem cały czerwony jak burak! Nieźle mnie zagotowało na tym podejściu, ciśnienie chyba wyjebało poza skalę 😱
Aż się trochę przejąłem.

Ok, czas mamy dobry, to idziemy jeszcze na najwyższy, po węgierskiej stronie (w sumie to gtraniczny szczyt), szczyt tych górek, czyli Veľký Milič 894 m

Tam obok obelisku jest ścieżka, prowadząca na skałki Miličská skala. Wprawdzie, to rezerwat, ale ścieżka jest... zresztą 🙊

Wąskie zejście...

i jesteśmy przy skałkach.
Z dołu jakoś to wygląda, z góry, nie robi wrażenia.
fot. Kama
Wracamy na szlak, ot takim bukowym lasem.

Przy tej chatce (zakratowana, ale na werandzie przed burzą, można by się było skitrać), odbijamy bitą drogą. Aby nie wracać tym samym i...

po drodze jest jeszcze jedna wieża.
Tam na pięterku jest fajne, mocno osłonięte miejsce. W sam raz, żeby się kimnąć 😉

Artystyczne ujęcie Kamy.
fot. Kama
I moja panoramka.

Schodzimy z powrotem do parku.
Ćwiczenia przed Orlą Percią 😜

Opuszczamy owe miasteczko i wracamy do Krynicy.


Ciekawy region. Zapewne, jeszcze wrócimy w tamte strony.




Kącik kulinarny.

Madziarski gulasz 😁

Przepis prosty, proste składniki.


Składniki:
- Papryka - dużo papryki, w tym do przyprawiania, słodka i pikantna
- Przecier pomidorowy
- Pomidory, cebula (2 mniejsze), czosnek (3 ząbki)
- Mięso - ja użyłem 400g łopatki
- Sól i pieprz aby doprawić
i tyle

Prosta sprawa.
Cebulę kroimy, podsmażamy. Do tego pokrojone mięsko i też podsmażamy.
Potem pokrojoną w kosteczkę paprykę, 3/4 szklanki wody, 3 łyżki przecieru pomidorowego, 2 łyżeczki słodkiej papryki i ... 1-3 łyżeczki ostrej, w zależności jak ostre kto lubi 😈
Gotujemy na małym ogniu przez ~90min.

I gotowe!

Smacznego i pozdrawiam!