Okoliczne "dzikcowanie".
01.12.2024r.
Naszło mnie, na sprawdzenie leśnych dróg i nie tylko, od mniej oczywistych i uczęszczanych okolic Krynicy.
No nie zawsze są chęci i możliwości (remont buraczkowoza 😛) na dalekie eskapady.
Podjeżdżam więc busikiem do Roztoki.
I wio halami i lasami, do Krynicy.
Jakaś bardziej jesień tu, niż zima 😐
Jedna z licznych dróg z Roztoki na "grań".
Okoliczne "dzikcowanie" cz2.
15.01.2024r.
Odezwał się do mnie, kumpel indianiec. No Darek ten no, z Zalasowej. Nie mogę go już nazywać "wodzem", bo strasznie go to wkurzało. To musi zostać "kumplem indiańcem" 😛 (pewnie też szczęśliwy dalej nie jest 😆).
Chce gdzieś iść. Czasem wymyślę coś ciekawszego, czasem mniej 😜 Czasem pozaszlakowo, czasem w dzicz totalną. Ale, On, nigdy nie buntuje się. Pójdzie zawsze, w najgorsze chaszcze i zbyry, jakie sobie wymyślę 😁 Fakt, nie będzie biegał, skakał i robił szpagatów (no ja też raczej nie 😂), ale z uporem... osła, pójdzie!
No to kto by mógł mi towarzyszyć, w kolejnym wyjściu w okolicę, od nie oczywistych stron.
Plan zakładał wyjście z Nowej Wsi.
Jako, iż buraczkowóz został przywrócony do życia, to nim pojechaliśmy do Nowej Wsi, a pod Jawo, został samochód Darka. Aby, po męczącej trasie, nie musieć dreptać z buta asfaltem.
Na dzień dobry, przekraczanie rzeczki 😛
Oj dobre to było "dzikcowanie". Bez spektakularnych widoków, ale... udane.
Pozdrawiam cię, mój wierny druchu, wodzu wioski indiańskiej! 😁
Kącik kulinarny
Herbata zimowa.
Ponoć, robię dobrą herbatę zimową do termosu.
Czy zdradzę sekret? 😉 Sekretu wielkiego nie ma.
Składniki:
Ważnym składnikiem jest... HERBATA. Nie używajcie jakiejś Sagi, Minutki, Liptona, czy jakiś innych chujostw 😛 Co z tego, że dorzucamy przypraw, miodu, soku malinowego. Sam wywar, "czaj", ma duże znaczenie. Parzę z trzech torebek.
Jak ktoś ma patent, jak wygodnie zaparzyć herbatę liściastą w termosie (jakieś parzydełko, co wejdzie przez otwór termosu i będzie dało się go przymknąć), to niech da znać. Bo ta herbata, z dodatkiem kardamonu, jest mega!
Skupmy się na składnikach. Nie musimy tu dbać o aspekt wizualny. Więc, pomarańcza nadziana goździkami, nie ma sensu. Wrzucamy goździki i pomarańczę, osobno.
Pomarańczę, polecam kroić w grube plastry. Cienkie, po paru godzinach, za bardzo się "rozmemłają".
Cynamoń cejloński - w całości.
Imbir - świeży, nie mielony. Kto ile lubi.
Miód - coś słodziutkiego - ja tam lubię rzepakowy, bo daje dużo energii. Tak, wiem, mód do wrzątku, zbrodnia 😉 ale ważne są tu walory smakowe.
Sok malinowy - bardzo istotny składnik! Uważajcie np na Herbapol i temu podobne. To woda z cukrem/syropem glukozowo-fruktozowym i niewielką zawartością soku z malin. A dobry soczek malinowy, robi robotę.
Kupujcie na lokalnych ryneczkach wyciskany, domowy (tak, też z cukrem, sama malina 100% jest dość kwaśna!), lub, coś sklepowego, co ma przynajmniej 50% soku NFC (takie też nie wszystkie są smaczne 😒 ). Ten z biedrona, w małej buteleczce, jak już nie ma co innego kupić, lepszego, nie jest zły.
Smacznego i pozdrawiam!




















































































