czwartek, 14 września 2023


Zestawienie sierpniowe

2023r.


Ot przed opisem z Alp, wypadało by, wrzucić i te krótkie, wypady lokalne.

Tak też czynię. Według chronologii.


Nadmienić należy, iż kolanko mi się zepsuło i ciężko się chodzi. Z rowerem idzie lepiej.

Rezonans dopiero 23.10 ... na szczęście 2023 😂

Na rentgenie nic nie wyszło.


Gródek nad Dunajcem.

12.08.2023


Kama ma wielki sentyment do tego miejsca, ponieważ jako dziecko, jeździła tam z matką i bratem.

Więc... czemu mnie (już raz tam byliśmy rowerowo).

Ale teraz, może dojedziemy do lokalnej atrakcji "Most Stacha".

Przecie mam opony 28mm i mniej delikatne. A stary, ale jary rower górski "GT", został zreanimowany i wyregulowany. Więc, po regulacji siodełka, Kama ujeżdża w końcu o wiele lżejszy rower, niż to co miała.


Przez taki mostek. Mimo tch opon 28mm to... dalej szpary były spore, trochę miałem obawy, co by nie utknąć 😉

I teraz tak. Szlakiem, no raczej nie pojedziemy, górą. Szersze opony, szerszymi oponami, ale dalej, to nie gravel 😛
Na mapy.cz, widzę jakąś ścieżkę, co dołem omija zaporę i dalej. Ale, czy to w terenie istnieje?
Zagaduję jakiegoś chłopa, co kosił trawę.
Pytam o owy "Most Stacha", nie słyszał! 😲
Pokazuje na mapie i czy tędy da się przejść z rowerami.
A gość się odpalił, bo mu się przypomniała wyprawa ze "śwagrem", co szli na imieniny. Kobiety poszły górą, szlakiem, a oni, "ścieżką na skróty". Umordowali się strasznie, upocili, ubłocili. Że szwagier musiał brać prysznic ze szlaucha 😆
Ogólnie, odradzał tą trasę, ale zrobiłem mu dzień, bo widziałem, jak żywo i z utęsknieniem wspomina ową przygodę.

Już blisko zapory, ale dalej nie da się jechać.

Odwrót.
Ponownie na mostku.

No nie!
Dobrze, że ubrałem zwykłe buty 😛

To teraz trochę wodnych rekreacji.
Dwuosobowa "łódź" rowerkowa, pamiętająca chyba jeszcze Gierka 😜
Opłynęliśmy ową Małpią Wyspę dookoła.

Z pokładu wynajętej łajby 😉

Byliśmy coś zjeść w "słynnym" barze Barbara.
Kebab, to w sumie samo mięso. Taki dla wiejskich chłopów 😆
Najadłem się, ale nie był smaczny.

Czekamy na zachód słońca.

Jest i on i jakaś sesja foto obok.

Młody rybiarz.

Wracamy na parking i do domciu.

Mimo, że Most Stacha nie zaliczony, to wypadzik super. Jeszcze tam wrócimy!



U Grażynki na Jaworzyna Krynicka 1114m.

14.08.2023


Nowy tarasik z tyłu 😍


I jak to u Grażyny bywa, kwieciście!

To jeszcze sesja z GT.

I... a odiwedziłem jeszcze Karola.
Mała bajera i czas na dół.

Dzięki Gabrysia za skarpeciory. Pikne są 😊

"Dom rowerowy" spisał się na medal i teraz napęd działa świetnie.

Stary dobry XTR 3x9, daje radę 😁



Święto wojska POLSKIEGO.

15.08.2023


A co ja zrobiłem... pojechałem oglądać radzieckie i nazistowskie maszyny. Pójdę za to do piekła 😜

Svidník



Katiusza.

I zbliżenie na rakiety.

Niszczyciel czołgów SU-100 i w oddali wszem i wobec znany T34 aka "RUDY" 😉

I niemiecki pojazd.

Jedziemy na "bunkry w lesie".
Bardziej, są to "okopy", a'la chatki Hobbitów 😆



O "baby" rydzyk! 
Coś tam jeszcze znaleźliśmy 😁 

Wracamy do samochodu i teraz ku przejściu granicznemu w Barwinku.
Tam jest, wyremontowane i niedawno otwarte muzeum z udostępnionymi tarasami widokowymi.

Vojenské historické múzeum.
Wieża po remoncie, otwarta od czerwca. Wstęp tylko 1E!😳

Pierwsza myśl, "IŁ-3" 😉 A to w sumie IŁ-10, aka AVIA B-33 bo produkowana w Czechosłowacji.

Stanowisko tylnego strzelca.

Widoczek z niższego tarasu. Ten najwyższy, jest zabudowany i "przeszklony" czymś... nie do końca przeźroczystym 😕

T34 broniący Przełęczy Dukielskiej.

Kolejny T34 pilnujący drogi do wieży.

I przez Polskę wracamy do domciu.


Kącik kulinarny.


Zwieńczeniem ostatniego wypadu było odwiedzenie smażalni pstrąga w Falsztynie.
Polecam to miejsce. Świeże pstrągi (można sobie złowić dla siebie).
Sprawna obsługa (wołają przez mikrofon po numerkach).

Pstrągi smakowite! 😁


Smacznego i pozdrawiam!

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

 


Veľká Fatra

Krížna 1574 m - Ostredok 1596m - Borišov 1510m - Ploská 1532m

22-23.07.2023r



Trochę główkowałem, gdzie by tu pojechać, ponieważ w "bliskiej" okolicy, pogoda niepewna. To trzeba wybrać się w dalszą okolicę! Może Veľká Fatra? Byłem już co najmniej dwukrotnie, ale nie na tych najwyższych, trawiastych szczytach.

Czemu nie, a że to kawał drogi, wyszło 200km i aż 3h 30min (ojj dłuży się) dojazdu (bo omijając płatne odcinki - cebula na 100%), to na dwa dni, z namiotem. Jednak tym razem, nie brałem zestawu ogniskowego, jedzenie też dość mocno ograniczyłem (jak i ubrania). Ma być posiłek w schronie, a i nie padać i dość ciepło. Więc można powiedzieć, iż spakowałem się "na lekko".

Docieram do wioski Liptovské Revúce. Jadę w wzdłuż szlaku i parkuję przy ostatnich domach.

Plan zakłada taką trasę:

Mapa

+ podejście na Borišov 1510m i tam nocleg w namiocie.


W drogę!
Mimo, że tak wcześnie rano już nie jest, to "poranne rosy" jeszcze się utrzymują.

Na początku tak beskidzko, szlak w lesie. Ale wcale nie łatwo. 

Później, trochę pienińsko 😉

By po wyjściu z lasu, oczom ukazał się taki widok... "bieszczadzki" 😉 A w dole pozostałości starej bacóweczki.

Piękne hale. Zdjęcie w tył.

Ooo, zwietrzyły mnie. Na szczęście nie były agresywne, ale jak tylko zatrzymałem się i obróciłem w ich stronę, aby zrobić fotę, te ten jeden nadgorliwiec, zaś obszczekiwał 😛

I nieco nowocześniejsza, "mobilna" (pewnie nie jeździ już i stoi tam laaata), bacówka😁 

Jeszcze sroga końcówka w pełnym słońcu bez cienia. Trzeba zrobić tą wysokość, a potem już łagodnie, graniowo.
Jest i szczyt!
Obok, jakiś wojskowy obiekt (radar?). Oczywiście zakaz fotografowania, no ale każdy robi sobie zdjęcie z tym turystycznym drogowskazem i tą instalacją w tle 😝

Ujęcie "na południe".

I duży przekaźnik w oddali.

I "na północ".

O, tam będzie się szło, w sumie, nie tak całkiem płasko na tej grani 😤

Przerwa na jedzonko.
Brązowy ryż, z czarnymi oliwkami, piersią z kirczaka w curry i serem pleśniowym z pomarańczową pleśnią.

Chwilkę odsapnąłem po jedzonku i w drogę.
Zdjęcie w tył. Zaczyna mocniej wiać i kłaść trawy.

Jest i Ostredok - najwyższy szczyt. 1596 m.

I znów... Ostredok. Szczyt ów, ma dwa wierzchołki.

Pięknie tu!😍
A ten garbaty szczyt na lewo, to Borisov, na którym zamierzam spać. Jednak, aby dotrzeć do niego, trzeba iść szerokim łukiem, aby minąć głębokie doliny.

"Krater" na zboczach Ploska.

Pozostawiam za sobą te najwyższe szczyty, zaczyna się strome zejście, na kilkaset metrów niżej.
Ojj, moje kolanko dostaje tu po mięśniach, ścięgnach i kościach 😭

Borisov, na którym mam spać. Nieco niżej, po prawej, widać dach chaty/schroniska. Są i owce i brak domów, słupów wysokiego napięcia itd itp Niczym pradawna kraina.

Bacóweczka blisko szlaku, a niedaleko źródło wody. Idealne miejsce na biwak i widać, iż jakaś ekipa się tam już zabunkrowała.

Kolejna chata, blisko schroniska. Sporo jest ich w tych górach.

Jeszcze taki trawers...

Pierwsze ujęcie wody, dość mało wydajne, ale jest.

W oddali wysokie szczyty, z których zszedłem i już po drugiej stronie doliny.

Kolejne źródło. Tu już dość obficie się leje.
Tankuję 2L wody. Co by było na wieczór i rano. W sumie, nie potrzebnie, jak się później okazało. Ponieważ bezpośrednio na schronie, można zatankować za darmo (jak twierdzą, wodę pitną), a i nieco poniżej jest źródełko.

Chata pod Borišovom.
Jest, dotarłem. Bardzo klimatyczne miejsce. Bez prądu, a kibelki, mimo, że w środku, to... leci do dziury w ziemi (zapaszki, nieciekawe) 😜

Zapaszki, zapaszkami, zjeść coś trzeba.
Nie jest tanio. Piwo 4E
A "kotlikowy gulas" 8E.
Jednak, gulasz ten, genialny. Jeden z lepszych jakie w życiu jadłem.

A na bieżąco wyławiany z takiego "kotlika" na zewnątrz.

I szersze ujęcie, z nieco wyższa, gdzie łapało zasięg GSM.

W oddali słychać krowie dzwonki.
I jednorazowy ich rumor, przy zganianiu stada na noc, do zagrody.

Pytałem chatkowego, czy można rozbić się gdzieś z namiotem. Coś tak niezbyt chętnie do tego podchodzi. Wskazuje mi nieodległą chatę, gdzie siedzą "ludzie lasu". No i, że to i z nimi się napiję jak tam zajdę. Aż na takiego zakapiora wyglądam?!😆
Niezbyt mi się uśmiechały jakieś balangi, tym bardziej, iż chciałem pofocić wschód ze szczytu, a stamtąd to ze 40min!
Więc jak chatkowy schował się w schronisku, zabrałem majdan i (chyba) niepostrzeżenie, udałem się na szczyt. Miałem małe obawy, w końcu Narodny Park, że jak by mnie przyuważył, to by nasłał parkowych 😛
No ale komu by się chciało iść wieczorem, czy z samego rana, na to wydupczysko 😉

Czekam z rozbiciem, niemal do samego zachodu.
Przychodzi ekipa, trzech chłopaków z dziewczyną, podziwiać zachód.
Ciekawy mają system spożywania trunku. Najpierw osoba dzierżąca dzwoneczek, musi dać znać (zadzwonić), a potem siup 😁
Poczęstowali gorzałką, dobre to mieli, nieźle rozgrzewające 😈

Zaczyna się spektakl.



Posiedzieli jeszcze trochę, wypalając skręta i zawinęli się tuż po zachodzie.

Ide spać. Hmm, trochę wieje tu na szczycie.
Gdzieś w nocy, przez taki pół sen, zdawało mi się, że coś chodzi/węszy, koło namiotu i zacząłem warczeć 😆 No ale przecież, moje chrapanie skutecznie odstrasz każdą zwierzynę.

Wygramoliłem się ze śpiwora.
Noc była dość ciepła, ale ciągle wieje i dość rześko przez ten wiaterek.

Jest i wschód.


3D

Panoramka ukazująca, większość mojej poprzedniego dnia.

I cosik świeci na Osredoku.


Zjadam zupkę chińską z kabanosem i dodatkowym serem długo dojrzewającym.
Wypijam herbatę i składam majdan.

No to w dół.


Zejście jest strome. Mocno pracuje kijami. Kolanko coś czuję.

O, dużo poniżej, też się ktoś rozbił.
Jeszcze bliżej chatki, na wywłaszczeniu o którym myślałem, rozbiła się parka pod tarpem (nie fociłem, bo panna rozkokoszona jeszcze 😛).

Pod schronem, przybijam tylko piątkę z ekipą co była na zachodzie, tankuję wodę i lecę dalej.
Zdjęcie w tył.

Owe stadko, to tak wczoraj przyjemnie hałasowało.

Wdrapuję się, dość mozolnie, na szczyt Ploská 1532m.
I widoczek z niego w kierunku Ostredoka.

I w kierunku szczytu Rakytov - kusi, kusi, nie byłem. Czasu niby mam sporo, tylko... z nóżką jest kiepsko, a i schodząc stamtąd, to dalekoo miał bym do samochodu.

I jeszcze "artystycznie", nieco poniżej szczytu.

Schodzę coraz niżej, a widoczki, dalej piękne.
Po lewej Rakytov 1567m w centrum Čierny kameň 1479m - z charakterystycznym krzyżem.
 
I zoomik na krzyż.

"Krater" z źródełkiem i poidłem dla owiec, a w oddali kolejne, nakładające się pasma.
Bajecznie!

I sporo takich tablic.
To wczoraj piesiory mnie napastowały, a tablic nie było. No ale, nie raz miałem już do czynienia z psami "pasterskimi" (te małe, nie typowo pasterskie, a pilnujące owiec, to jeszcze gorsze, dojadłe 😛).
Więc zachować się umiem.

Jeszcze takie ujęcie.
Noga już mocno napierdziela. Staram się większość ciężaru przekładać na kije.

Baca gacie wietrzy 😉 a obok, żyntyca do kupienia.

I ostatnia mijana hala.
To zejście nie chce się skończyć!
Mapa

Ujęcie na Suchý vrch 1550m i jedną z dziesiątek bacówek/kolib pasterskich poza szlakiem.

Dokuśtykałem do samochodu.
Stoi, nie na cegłach, nie z puszczonym powietrzem 😉
Słowaka, który zaczął się kręcić koło domostwa pozdrawaim "Dobrý deň".
Zagaduje i chwilę gaworzymy o mojej trasie.

Jeszcze tylko 3,5h w samochodzie. Miałem mały kryzys na trasie, ale dojechałem bezpiecznie.


Super wyjazd, piękne tereny, szczególnie ta trasa. No brakowało tego siedzenia przy ogniu i jakiś bardziej spektakularnych kolorków o wschodzie. No co, wybredny jestem, nie jedno już widziałem i przeżyłem 😝

Jednak, tym razem, nóżka dostała swoje, mimo, nie bardzo ciężkiego plecaka. Przez tydzień było w miarę z kulasem i... coś mu się zbuntowało w kolejny weekend, siedząc w mieszkaniu!

Nie ma żartów, aż się zapisałem do konowała (najbliżej, na "za miesiąc" 😤) i trzeba zrobić rezonans.

Na razie, okłady z liści kapusty i mocne tabsy przeciwzapalne 😞




Kącik kulinarny.


Sałatka z rukolą i gorgonzolą - na szybko!


Składniki:

- Rukola

- Gorgonzola

- Kapary

- Tuńczyk

- Kukurydza konserwowa

- Ocet balsamiczny (gęsty)


Ser ciachamy w drobną kosteczkę (czy jak się nam uda go pokroić), resztęwrzucamy do wysokiego naczynie, mieszu, mieszu i gotowe!

Smacznego i pozdrawiam.