Lubań 1211m
Obiad i zachód słońca na szczycie.
15.12.2025
Jest poniedziałek, ja mam wolne, a dookoła siedzą chmury.
Dopiero za pasmem Radziejowej, jest słonko, ale wyżej, bo Pieniny, w chmurach.
Hmm, dawno nie byłem na Lubaniu. Kwalifikuje się na słoneczko, co można łatwo zweryfikować, ponieważ na stronie gminy Ochotnica, jest podgląd na kamerki z wież widokowych.
Kamerki:
https://www.ochotnica.pl/wieze-widokowe-kamery-online/
Nie zawsze działają 😛
No dobra, ale, w buraczku zaś grzebią, jeszcze badania techniczne musi przejść.
Pożyczyłem od ojca, Suzukę. Niby wszystko fajnie, ale padło mu ogrzewanie 🙈
Ubrałem cieplejsze, membranowe spodnie i podwójne skarpety do krasnoludzkich butów.
Przyda się to i do samochodu i do koczowania na szczycie.
Jadę!
Droga, nawet, nawet. Wystarczyło minąć Krzyżówkę i słonko!
Jedzie się dobrze, nic nie paruje w samochodzie.
Uwidziało mi się iść, żółtym szlakiem. Tym jeszcze nie szedłem. Zaczyna się nad Kluszkowcami, więc podjeżdżam najwyżej jak się da i parkuję na poboczu.
Trasa-mapy.com
Fajne domki tu postawili.

Ruszam. Idzie mi się dobrze, niezłe tempo. Może dlatego, żeby się rozgrzać po jeździe w zimnym samochodzie 😛
Ooo, wiewiór spoziera na mnie.
Szlak niezbyt ciekawy widokowo.
Jeszcze jakieś 20min. Widać już wieżę.
Ło kruca, końcówka podejścia (trójkolorowym szlakiem - żółty trawersuje szczyt), stroma i dużo luźnych kamulców!
Docieram i biorę się za rozpalanie ognia i pieczenie piersi z kurczaka.
Ehh, ciężko idzie to rozpalanie. Jest na plusie i wilgoć z resztek śniegu, włazi w drewno.
Ale, przezorny, zawsze ubezpieczony. Zabrałem trochę nafty 😈 Większa kaloryczność jak denaturatu. Porównywalna z benzyną, a tak nie wali (jak by się chciało dodatkowo używać w palniku).
Jest inwersja, pod wieżą, na ławeczkach, dość zacisznie i w miarę ciepło.
Zjawiła się parka, z Krakowa. Ale tylko wyszli, na chwilkę przysiedli się i idą na dół.
Ja oświadczyłem, że zostaję na zachód, na zdjęcia. Dziewczyna pytała, czy to tak dla siebie, czy gdzieś publikuję. Powiedziałem, że dla siebie, nie jestem żadnym influenserem, nie lokuję produktów i nie dostaję za to kasy. Nieco się uśmiechnęła, ale tak jakby, z niedowierzaniem. W sumie, trochę ją oszukałem(?). Wszak mam tego blogusia 😛
Słońce coraz niżej. Zostawiam cycoka, aby się piekł i idę na wieżę.
Noo, noo, fajny warun.
W oddali Pilsko i Diablak.
Szeroko na Tatry.
W miejscu dawnego schroniska, które spłonęło w 1978r, postawili trafo.
Trochę na górze wiucha, ale nie ma tragedii.
Schodzę, skonsumować obiad 😁
Dobre to było, dobrze, długo wypieczone i owędzone 😁
Ta kratka na ryby, dobrze się sprawdza do pieczenia piersi z kurczaka. Tylko trzeba zrobić stanowisko z kamieni.
To z powrotem na wieżę.
Ujęcie na Mogielicę. Faktycznie coś tam wybudowali, na Polanie Stumorgowej. Afera była, ale i tak wybudowali. Niby budynek gospodarczy, a powstał domek na wynajem. Ehh.
W kierunku Beskidu Sądeckiego - widoczna wieża na Koziarzu (obecnie Suchy Groń).
W kierunku Pienin.
Tatry z czorsztyńskim zamkiem.
Ostatnie promienie wdzierają się w odległe równiny.
Babia Góra i Pilsko z zoomem.
Pa pa słonko.
To świetne odcięcie chmur i wieża w Bachledovej po lewo.
Pieczątka do książeczki PTTK (innej).
Wyszedł fajny róż.
W oddali Radziejowa z Przehybą.
Owy róż, z ciekawymi chmurami i kolorkami po zachodzie słońca 😍
Przelewające się chmury.
Jeszcze zbliżenie na zamek.
I oświetlone wyciągi.
W kierunku Mogielicy.
I jeszcze parę ujęć na Podtatrze.
Powoli zapada zmrok.
Trzeba się zbierać. Wszak, na dół, przynajmniej 1:30h.
Czołówka na głowę, kije w dłonie i wio na dół.
Docieram do wozidła.
Odpalam, włączam nawiew i klimę. Po kilkunastu minutach (noo diesel), jako tako odtajał.
Jadę... oj głupi to był pomysł, jechać tym samochodem. Tak mi parowały szyby, że co chwilę, zatrzymywałem się i wycierałem papierowym ręcznikiem. To było głupie. Ale bezpiecznie dojechałem do domu.
A mój buraczkowóz, tak naprawili, że nie naprawili 😆 Ale przegląd przeszedł.
Muszę go dać do ogarniętego elektryka.
Może zrzutka.pl na "nowego" buraczka dla mnie?😉😂
Kącik kulinarny
Fasolka po bretońsku.
Składniki:
- Fasola - 36zł za kilogram?!😲
- Kiełbasa - tu jałowcowa
- Boczek
- Cebula, czosnek
- Pomidory w puszce
- Przecier pomidorowy
- Przyprawy: Liść laurowy, ziele angielskie, majeranek, papryka wędzona
Fasolę, oczywiście, trzeba dzień wcześniej namoczyć.
Odcedzamy, do gara i gotujemy z przyprawami (liść laurowy, ziele angielskie, majeranek) ~60min.
Boczuś podsmażamy, tak samo jak kiełbaskę z cebulą i czosnkiem. I ląduje to w fasolce. Następnie pomidory z puszki, zalecam zblendować. Siup do gara i całość jeszcze doprawiamy, w tym przecierem.
Do miseczki i można wcinać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz