A tak prezentuje się wejście na ów szlak, a raczej, ścieżkę przyrodniczą.
Pierwsze widoczki, na wioskę u podnóży.
Dalej szersze ujęcie na Nízke Tatry.
Ooo, jest źródełko. Jakbym wcześniej wiedział (nie jest zaznaczone na mapach! Zgłosiłem do mapy.com), to bym, wody na biwak, nie targał od samego dołu.
I wyłoniła się z chmur Kráľova hoľa.
Docieram do wiatki na grani. Trochę te metalowe znaki, niemal jak drogowe, nie pasują 😕
Wciągam batonika.
Chwila odpoczynku.
Leon Zawodowiec pozdrawia😂
Gerlach, ze swoim charakterystycznym kotłem.
Daję czarno-biały, bo jak się później dowiedziałem, tego dnia, w tym kotle zeszła lawina i zginęła jedna osoba, taternik z Czech 😢
Człapię dalej...
Jest i "kurnik", bo ciężko nazwać to wieżą widokową.
Znajduje się on na szczyciku zwanym Kravianska vyhliadka - mylonym z
Kozí kameň. Ten jest tam z tyłu.
Widoczki z kurnika 😜
Jeszcze raz, królowa Niżnych Tatr.
Jakoś mi widok nie pasował z tego miejsca.
Idę na właściwy szczyt.
Po drodze, robię mini skrót i trafiam na trójkę starszych ludzi.
Jest i
Kozí kameň!
Widok w kierunku wschodnim (z którego przyszedłem). Ale Tatr ze szczytu nie widać!
Owa ekipa "staruszków", odeszła w bok, gdzie było wydeptane. Pewnie myśleli, że będzie jakiś punkt widokowy. Poszedłem za nimi. Doszli do końca śladów, stwierdzili, że nic nie widać i nawrotka.
Rzucając do mnie "nothing here".
Ja będąc jeszcze w trybie "pół słowackim", odezwałem się: "Aaa, nie ma vyhladki".
Myślałem, że to Słowacy, a to jacyś zagramaniczni. Ale "vyhladka" zrozumieli i kijami wskazali "kurnik". No przecie byłem tam, ale mogli nie wiedzieć, bo ich wyprzedziłem skrótem 😛
Idę nieco za szczyt, gdzie ma być rozległy widok na Tatry.
Noo z tego miejsca, prezentują się całkiem nieźle. Trzeba będzie o wschodzie, ganiać między tym punktem, a szczytem🙆
Fajne światło, to ujęcie na wieś Štrba.
Wracam na szczyt i nieco za nim, w zaciszu drzew (przyda się, bo wieje), rozbijam biwak.
"Kurnik" w ostatnich promieniach słońca.
W oddali Spišský hrad.
Trzeba zobaczyć, co się dzieje nad Tatrami.
Słońce coraz niżej.
Chmury robią robotę.
Pod niżnymi, śniegu jak na lekarstwo i nie jest za ładnie😜
Trzeba skupić się na odleglejszych, tatrzańskich szczytach.
Wtem, na niebie, jakieś dwa wielkie ptasiory. Na szybko, cyk, foto.
Znajomy fotografujący ptak (i inne zwierzaki), twierdzi, że to Orły Przednie😳
A w oddali, piramidalna chmura, wyglądająca jak szczyt.
Słońce się schowało. Ostatnie kolorki.
Trzeba zmykać do namiotu, na obiadokolacje.
Po jedzonku, wychodzę jeszcze z piżmoczej gawry 😉 rozpalić ognisko i posiedzieć trochę przy nim.
Zawsze to się trochę ogrzeje, a i wieczorny czas, szybciej zleci. A dym z ogniska, dodatkowo powinien odstraszyć miśki.
W oddali światła Popradu.
Wracam do namiotu i idę spać. Jednak, sen nie przychodzi szybko. A to koziołki szczekają, a to pod głową niewygodnie na poduszce (dmuchanej). A to nie wygodnie z kurtką puchową pod głową, więc powrót do poduszki 🙈
W końcu zasypiam gdzieś po 1:00.
Nastawiłem budzik, na 6:00.
Zbudziłem się wcześniej, ale jest zapas czasu, więc powolutku, nie śpiesząc się, przygotowuję się na wschód.
Eee, kiepsko to wygląda 😒
Może jednak, coś przez tą cienką szparę, przyświeci na Tatry.
Biegnę wiec, na punkt z widokiem na Tatry i... 😍
No to szybko wracam na szczyt. Wszak zaraz wschód.
Ciekawie podświetliło chmury.
Jest, wyłazi słoneczko 😁
Nieco szerzej, z porannymi mgłami.
Poprad budzi się do życia. Pierwsze promienie słońca zaglądają do okien bloków.
To z powrotem biegnę na stronę z Tatrami...
jeszcze tak...
Wieś Šuňava na tle Niżnych Tatr.
Po raz wtóry, wracam na szczyt.
Ujęcie ma moje legowisko.
Trzeba zjeść śniadanie i zbierać mandżur.
Pogoda coraz gorsza. Załamanie miało przyjść koło 10-11. Przyszło wcześniej 😬
Ekhmm, nie wygląda to za dobrze. Tam chyba leje. Trzeba uciekać.
Pozostawiam z tyłu Kozí kameň.
Trzeba szybko zmykać na dół.
Nazwę łatwo odgadnąć:
Tri lavički 😆
Śniego-deszcz, dopadł mnie niżej.
Na szczęście, nie przemokłem, a i aparat przeszedł pierwszy chrzest 😜
Mimo szybkiej, porannej ucieczki ze szczytu, wyjazd uznaję za udany. Udało się zrobić parę ciekawych zdjęć, przetestować aparat. Było ognisko, biwakowanie, trochę wysiłku💪
Kącik kulinarny
Krewetki z smażonym ryżem.
Składniki:
- Krewetki
- Ryż
- Cebula, marchew, szczypior, czosnek
- Groszek mrożony
- Jajka
- Przyprawy - aaa, koniecznie curry, do ryży curry!
Krewety podsmażamy, z czosnkiem, no standard.
Natomiast ryż, aby wyszedł nam fajny podsmażony, dobrze ugotować dzień wcześniej i zostawić na dobę w lodówce.
Mieszamy go z przyprawami, podsmażamy cebulkę, potem dodajemy przyprawiony ryż. Następnie wbijamy jajka i dokładnie mieszamy, na koniec groszek.
I gotowe.
Idealnie smakuje z białym winem.
Smacznego i pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz