piątek, 30 stycznia 2026

 


Dwa zachody słońca.

Lokalnie :)


Stawiska 664m

29.11.2025r.


Pierwsza miejscówka, to górka nad Żegiestowem.

Skusił mnie ten teren, ponieważ będąc niejednokrotnie na montażu światłowodu w Żegiestów-Palenica, widziałem pięknie Tatry. A i pewna chatka z samotnym drzewem, mnie intrygowała.


Nawet jeden górski znajomek, zainteresował się tą miejscówką, to zrobiłem mini poradnik 😉

Najszybciej, to za chałupą nr 160, odbijasz w lewo polną drogą (na zielono). Albo "od góry". Jedziesz na koniec wsi i za zatoczką autobusową, zostawiasz samochód przy ostatnich domostwach (jest szerokie pobocze) i też polną drogą na lewo (na czarno). Ja polazłem od góry, a zszedłem (w sumie już niemal po ciemku), zielonym wariantem. 


Nie polowałem specjalnie i nie napalałem się, na jakieś spektakularne warunki.
Ot zjeść coś przy ogniu i pokoczować z widokiem na Tatry i zachód słońca.

Ale jak już wylazłem z lasu, było widać, iż będzie ciekawie 😁



Docieram na ów szczycik.

Przygotowania do ogniska.
Wziąłem ze sobą dwa klocki bukowe. I to był świetny pomysł, bo ciężko było w okolicy o dobry opał.

I tu infrastruktura, do wypasu 😆

Dokąd nocą tupta zwierz?

Kolorki robią się coraz bardziej intensywne, jupi!

Ognicho płonie.
Jest herbatka i prawilny kubek😄

Piękny spektakl.


Ach te kolory😍




Siadam na poddupniku, kiełbaska powoli kończy się piec, a na wierzch jeszcze serek.

Już niemal zmrok. Wprawdzie mam czołówkę, ale nie chcę iść całkiem po ciemku przez pola, pogrodzone pastuchami.

A i już niemal w ciemności udało się jeszcze coś przyfocić.


Jeszcze po głowie chodzi mi Barnów Las 915m. Z rozległą polaną pod szczytem. Tylko nie jestem pewien jak z widokiem na Tatry, czy nie będzie trochę przysłaniać Czerteż 880m i/lub Wierch Zubrzy 860m. Może kiedyś sprawdzę, czasami nachodzi mnie na szybki okoliczny wypad, choćby na obiadek w terenie.
A tym razem, warunki foto były zacne i oby więcej takich.


Nemecký vrch 842m

27.12.2025r.


I kolejny, niedaleki wypad stricte pod zachód słońca.

Jadę do słowackiej wioski Matysová. Na końcu niej, parkuję na poboczu i ruszam.

Celem nr jest ów szwabski 😉 wierch, a po drodze jaskinia.
A zachód, chcę obserwować z Hrubá klada 803 m.

Trasa tutaj - mapy.cz


Była sobie chałupka (raczej spiżarka).


A cóż to?! Ruskie katiusze rozlokowały na Słowacji!😉

Docieram na Sedlo Marmon i zastanawiam się, czy zdążę obskoczyć jaskinię i szwabski wierch, wrócić i na kolejnym szczycie, coś szybko zjeść i czaić na zachód.

Ja nie dam rady. Idę!

W jaskini schroniły by się spokojnie 4-5 osoby. Ale bardziej, to taka grota, bym powiedział.

Pełznę dalej na Nemecký vrch. Miałem nadzieję, iż nie będzie tam żadnego śladu człowieków, wszak, pozaszlakowo i mało oczywisty szczycik. A jednak, na Słowacji, sporo jest włóczykijów.

Dotarłem i... hmm, widoki nędzne. Ale zaliczony!

Widoczek, taki na siłę, przez gałęzie 😛

Trochę późno się robi. Aby nadrobić i nie tracić wysokości (równie dobrze, można było wpakować się w niezłe "tarapaty"), postanowiłem wrócić na sedlo, na skróty, pozaszlakowo.

Udało się, zaliczając po drodze Marmon 795 m. Gdzie nie było nikogo, przez dłuższy czas, więc moje ego włóczykija-odkrywcy, zostało połechtane😂

I już na przełęczy.

Ho siup i wychodzę na Hrubá klada 803 m
Ciekawa perspektywa. Fajnie widać wieżę widokową na Udol.

Rzut obiektywem na Tarty.

Na szczycie, który jest odsłonięty, nieźle pizga.
Chowam się przy lesie, aby odpalić kuchenkę i zrobić jedzonko.
Zabrałem eksperymentalnie, takiego tańszego liofiza (Adventure Food). Do tego na przegrychę mam dwa rodzaje kabanosów i oscypka😁 I oczywiście gorącą herbatę.

Pojadłem, to trzeba wracaćna odsłonięty szczyt i coś pofocić.

Słońce powoli zachodzi.


Orlovská Magura 830m.

Chwila dla różu. Po lewej Święta Góra!

Wszelkiej maści off road_owcy, mają tu raj. Aczkolwiek, nie przepadam za nimi 😛

Siminy 1289 m - drugi co do wysokości szczyt w Levočské vrchy.

Panorama - długo po zachodzie.

Puchówka Mammuta, świetnie się sprawdza. Tylko zapomniałem koszulki na zmianę i na tym szczycie, ściągnąłem przepoconą, ubrałem na gołą klatę😉 bluzę i ową puchówkę. Było dziwnie, ale ciepło. A to najważniejsze.

Takie to moje wyprawy. Nawet te bardziej lokalne, potrafią cieszyć. Choć nie ukrywam, iż przy tym zachodzie, liczyłem na więcej. Poprzedni był "epicki", ten... taki sobie 😉 Ale jak się nie jeździ, nie poluje na wschody/zachody, to... się nie przeżywa ani tych epickich, ani tych "takich sobie".
Podstawa, to być w górach!



Kącik kulinarny


Pinsa - salami+ostry kabanos


Czasem dobrze wracać do Pinsy. Można ją przyrządzić na 1001 sposobów. Czy nawet zrobić, tzw "czyszczenie lodówki" i co nam "zalega", to na pinsę i do piekarnika 😜


Składniki:

- Pinsa

- Salami

- Ostry kabanos

- Ser żółty (starty)

- Rukola

- Cebula i czosnek

- Sos pomidorowy, jeszcze opcjonalnie, zioła prowansalskie 


Najpierw przygotowujemy składniki. Wszystko ciachamy, trzemy ser.

Rozgrzewamy piekarnik i dopiero na koniec, smarujemy pinsę sosem i układamy składniki.


Siup do piekarnika na paręnaście minut, posypujemy rukolą i gotowe!

Smacznego i pozdrawiam!